Szlakiem latarni morskich wzdłuż Morza Czarnego – wystawa w Rozewiu

20-09-2015

Zapraszamy do obejrzenia nowej wystawy w galerii Stodoła przy latarni morskiej w Rozewiu – pt. Szlakiem latarni morskich wzdłuż Morza Czarnego, będącej efektem zrealizowanego projektu „Run, Forest, run”, czyli 1800 kilometrów biegiem i rowerem. Tak autorzy tłumaczą nazwę wyprawy: „Dwa razy „run”, bo biegnie nas dwóch. „Forest”, bo jesteśmy z borów - Borów Tucholskich.”

Wystawa „Szlakiem latarni morskich” to relacja fotograficzna z wyprawy Rafała Lipińskiego i Radosława Literskiego, którzy pokonali trasę ze Stambułu do Soczi, wzdłuż Morza Czarnego: przez tereny Turcji, Gruzji, Abchazji oraz Rosji – fotografując m.in. latarnie morskie. Dystans pokonali biegiem, w dwuosobowej sztafecie. Dziennie każdy z nich przebiegł maraton, co dało nam razem odległość 80 km dziennie. W czasie gdy jeden biegł, drugi odpoczywał jadąc rowerem. Na rowerze zmieścili cały ekwipunek dla dwóch osób. Dla jak najlepszej regeneracji spali w tanich hotelikach. Biwakowali w terenach mniej cywilizowanych. Jako czterdziestolatkowie znali język rosyjski, czego nie omieszkali wykorzystać. Wyprawę dedykowali Justynie Kowalczyk, która w drodze do Soczi wylała tysiąc razy więcej potu niż Oni.

1. Historia

Jak nas okradli. Jechałem rowerem sporo przed Rafałem i się położyłem przy drodze na kompletnym "zad...u". Zatrzymali się kolesie. Niby sprawdzić czy mi się nic nie stało. Brat, brat, uścisnęliśmy sobie ręce, dziwowali się rowerowi z sakwami. Tam jeździ tyle rowerów, że sam on mógł być ciekawy. Mieli mi dać wodę, była w samochodzie, niby blisko. Poszedłem, w bagażniku było pusto. Kilkanaście sekund i zakumałem. Odwróciłem się do roweru, kończyli grzebać w sakwach. Wyprostowali się i jakby nigdy nic: brat, brat, poklepali po plecach. Weszli do samochodu i odjechali z podniesionym bagażnikiem - wyczaili że liczyłem jeszcze na ich numery. Do tej pory się zastanawiam, czy mogłem zareagować inaczej. Ukradli smartfona i scyzoryk.. Ale najlepszy tekst zapodali abchascy policjanci. Złotozębni, przechlani, kompetentni. "Okradli was? Dobrze zrobili!"

2. Historia

Sportowe odżywianie. Drugiego dnia biegu wkraczamy do Suchumi. Zacząłem od Rafała odstawać kondycyjnie, lepiej znosi te temperatury. No i mówię, że to już trzeci dzień kiedy nic konkretnego nie jemy, czas na obiad. Mały był trochę zdegustowany - "to szkoda że ty tak masz, że musisz jeść, ja tyle nie potrzebuję".

Ale spokojnie, coś tam codziennie jemy ;)

3. Historia

Jak sporą kompanię rozweseliliśmy. W Gruzji, zaczynało zmierzchać. Jechałem z przodu, same długie wiochy, Karsin za Karsinem. Pytam grupki siedzących przed domem, czy można gdzieś namiot rozbić. Schodzi się cała rodzina, znajomi. Pytają o wszystko, opowiadam, odległy Stambuł robi wrażenie, a jeszcze ten juczny rower. Miejscówka i kolacja jest już nagrana, wspominam jeszcze, że czekam na kumpla. I wtedy Mały wbiega na podwórko. Prawie się położyli ze śmiechu. Stambuł z rowerem to już było na ich granicy pojmowania, ale biegiem? Kolacja była zacna!

Zdjęcia: Rafał Lipiński i Radosław Literski


              

              

                


 

Copyright ©2014-2022 BazaGdansk.pl, All Rights Reserved
Liczba odwiedzin: 681
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem