BAZA OZNAKOWANIA NAWIGACYJNEGO 

Prywatna strona przyjaciół BON Gdańsk

To mruganie świateł to nie efekt "zepsutej żarówki". To znak, podpis




Świecą od lat i nic nie wskazuje na to, by miały przejść na "emeryturę". Latarnie morskie wciąż strzegą bezpieczeństwa na morzu, choć ich pozycja nie jest już tak silna jak wtedy, gdy pływało się tylko "na latarnie". 

W Stanach Zjednoczonych są regularnie wystawiane na sprzedaż. W Chorwacji coraz częściej można je wynająć i spędzić w nich noc. I to nie na starym sienniku, a wedle standardów, których niejeden hotel mógłby pozazdrościć. W Polsce, wilki morskie nocą podziwiają ich światła z morza, a szczury lądowe za dnia wspinają się po kilkuset schodkach, by choć przez chwilę znaleźć się przy samym sercu latarni. 

Dziś Międzynarodowy Dzień Latarni Morskich (przypada w trzeci pełny weekend sierpnia – przyp. red.), majestatycznych i dumnie wznoszących się nad morskimi kurortami budowli. Od lat niezmiennie fascynują tych młodych i tych starszych też. Sprawdziliśmy, czy latarnie morskie są jeszcze potrzebne w dobie elektronicznych map i niemal niezawodnych radarów. 

To nie tak 

Henryk Sienkiewicz, "Latarnik": Latarnik mieszka w latarni, utrzymuje ją w porządku; w dzień daje znaki wywieszaniem różnokolorowych flag wedle wskazówek barometru, w wieczór zaś zapala światło. Nie byłaby to wielka robota, gdyby nie to, że chcąc się dostać z dołu do ognisk na szczyt wieży, trzeba przejść przeszło czterysta schodów krętych i nader wysokich, latarnik zaś musi odbywać tę podróż czasem i kilka razy dziennie. W ogóle jest to życie klasztorne, a nawet więcej niż klasztorne, bo pustelnicze. 

Instrukcja dla szkockich latarników z 1847 roku: W nocy latarnik stale powinien znajdować się w laternie. Pierwsza wachta rozpoczyna się z zachodem słońca (…). Pełniący służbę nie może pod żadnym pozorem opuścić laterny, galeryjki. W każdej laternie zawieszony jest (pomieszczenie na szczycie latarni, w którym znajduje się światło – przyp. red.) dzwoneczek, aby przywołać latarnika wolnego od służby. (…) Po zachodzie słońca obcym wstęp do latarni wzbroniony. Latarnicy powinni prowadzić porządne życie rodzinne. 

Henryk Sienkiewicz, "Latarnik": Życie na wieży jest nadzwyczaj trudne (…). Latarnik jest niemal więźniem. Z wyjątkiem niedzieli nie może on wcale opuszczać swej skalistej wysepki. Łódź z Aspinwall przywozi mu raz na dzień zapasy żywności i świeżą wodę, po czym przewożący oddalają się natychmiast, na całej zaś wysepce (...) nie ma nikogo. (…) Dzień do dnia staje się podobny jak dwa paciorki w różańcu i chyba zmiany pogody stanowią jedyną rozmaitość. (..) Wstawał świtaniem, brał posiłek, czyścił soczewki latarni, a potem, siadłszy na balkonie, wpatrywał się w dal morską (…). 

Czas leci, świat się zmienia, ale wiele osób wciąż ma właśnie takie wyobrażenie o pracy i życiu współczesnych latarników. Jeśli nie chcesz zostać odarty z resztek swoich romantycznych wizji o latarniach morskich lepiej nie czytaj dalej. 

Pięć sekund światła, pięć sekund ciemności 

Na polskim wybrzeżu stoi 15 czynnych latarni morskich oraz dwie nieczynne. Jedna znajduje się w Nowym Porcie w Gdańsku, a druga to latarnia nazywana Rozewie II. 

Apoloniusz Łysejko, autor książek i członek Towarzystwa Przyjaciół Narodowego Muzeum Morskiego: Latarnie stawiano w miejscach wysoko położonych, ale też charakterystycznych z jakiegoś względu. Na przykład tam, gdzie się zmieniało kurs, albo znajdowała się jakaś mielizna. Wedle pruskiej zasady latarnie budowano mniej więcej w odległości około 30 kilometrów od poprzedniej. Chodziło o to, by żaglowiec mógł pokonać odcinek od latarni do latarni w ciągu jednego dnia. Nie ma dwóch takich samych obiektów. Każda latarnia wygląda inaczej i ma inną charakterystykę światła. 

Robert Witkowski, naczelnik Bazy Oznakowania Nawigacyjnego Urzędu Morskiego w Gdyni: To mruganie świateł to nie jest coś, co dzieje się przypadkowo. To nie jest też efekt "zepsutej żarówki". Okres trwania, ilość błysków jest przypisana do konkretnego znaku nawigacyjnego, na przykład latarni lub pławy. 

Można śmiało powiedzieć, że charakterystyka światła latarni jest jak jej podpis. Hel: pięć sekund światła, pięć sekund ciemności. Świnoujście: cztery sekundy światła, sekunda ciemności… 

Łysejko: Ten określony rytm światła nie powinien się powtórzyć przynajmniej przez 500 mil morskich. 


Strażnicy światła 

Latarnie morskie, które znajdują się na polskim wybrzeżu podlegają Urzędom Morskim w Gdyni oraz w Szczecinie. Obie placówki zatrudniają łącznie 22 osoby nadzorujące te obiekty. 

Ewa Wieczorek, rzeczniczka Urzędu Morskiego w Szczecinie: Można powiedzieć, że funkcję latarnika pełni 8 osób zatrudnionych w różnym wymiarze. Wśród nich od 2008 roku nie ma już żadnej kobiety. 

Robert Witkowski: Zatrudniamy 14 osób, w tym jedną kobietę. Pani Bożena Budzisz pracuje wraz z mężem w Helu. W ubiegłym roku mieliśmy w zespole jeszcze dwie panie: w Stilo i w Jastarni. Obie przeszły już na emeryturę. 

Wbrew wyobrażeniom, latarnicy nie są samotnikami, mieszkającymi na odludziu i czekającymi tygodniami na zmiennika. Nie mieszkają już też bezpośrednio przy latarni. Współcześni strażnicy światła pracują zgodnie z przepisami zawartymi w kodeksie pracy. W praktyce, przy pełnej obsadzie wygląda to tak: 12 godzin pracy w dzień, 24 godziny wolne, 12 godzin pracy w nocy. I znów od nowa. 

Witkowski: Żeby ten dobowy i miesięczny limit godzin był wypełniony to na jeden obiekt powinno przypadać czterech latarników, a tak już nie jest. Są dni, gdy wachty na zakładkę nie są możliwe. W Helu jest trzech latarników, ale w innych obiektach są już tylko dwie osoby. Dlatego często nie czeka się na zmiennika. 

Wieczorek: W latarniach podlegających szczecińskiemu urzędowi morskiemu nie pełni się już wacht przez całą dobę. W zależności od obiektu latarnicy wykonują swoją pracę przez 4, 8 lub 12 godzin. Potem zwykle następuje kilkugodzinna przerwa i pojawia się kolejny pracownik. 

Ale to nie oznacza, że latarnie są pozostawione same sobie. 

Wieczorek: Wszystkie nasze latarnie są włączone do zdalnych systemów, które na bieżąco monitorują całe nasze oznakowanie nawigacyjne, zarówno to stałe, jak i pływające. Dzięki temu od razu wiemy, czy gdzieś coś przestało działać. Jeśli dojdzie do takiej sytuacji to wówczas wysyłamy na miejsce pracownika, który zajmuje się usunięciem usterki. 

Gdyński urząd korzysta z podobnych rozwiązań. 

Witkowski: Budujemy system monitorowania znaków nawigacyjnych, na razie zaczynamy od tych, które są na wodzie, bo to jest najważniejsze. Na przykład zdarza się, że urywa się pława (znak nawodny ze znakiem szczytowym; jest w kształcie walca, stożka lub kuli; informuje na przykład o niebezpieczeństwach w danym akwenie – przyp. red.) . Mieliśmy już taki przypadek, że pława przekroczyła granicę z Rosją i już nigdy jej nie odzyskaliśmy. Cały czas rozbudowujemy ten system, latarnie jeszcze nie zostały nim objęte, ale jest to w planach. 

Już nie włączają światła 

Od kilkudziesięciu lat próżno szukać w latarniach ręcznej pompy, za pomocą której co trzy godziny dostarczano na szczyt olej rzepakowy lub naftę. Nikt też już nie poleruje w nocy osmolonych soczewek. Rozwój techniki nie ominął latarni. Teraz wszystko jest zautomatyzowane. 

Tomasz Brojek, latarnik w Helu: Dawniej ten zawód był bardziej wymagający. Obecnie często sprowadza się do prac konserwatorskich oraz porządkowych. Kiedy te ponad 20 lat temu zaczynałem pracę, latarnię załączało się jeszcze ręcznie. W dyżurce nad biurkiem wciąż wisi kartka z dokładnymi godzinami włączania i wyłączania światła. To taka ściągawka na wszelki wypadek. 

Jaki wpis w CV jest niezbędny, by zostać latarnikiem? Jedyny, ale istotny wymóg to ukończenie szkolenia energetycznego i uzyskanie uprawnień SEP do 1 kilowata (kwalifikacje z zakresu eksploatacji i dozoru urządzeń oraz instalacji elektrycznych, energetycznych, gazowych – przyp. red.). To konieczne, bo latarnik ma styczność z prądem nawet przy drobnych naprawach. Większymi awariami w obiektach zajmują się specjalistyczne ekipy. 

Witkowski: Współcześni latarnicy nie są już jak bohater powieści Sienkiewicza. Nie włączają o zachodzie słońca światła w latarni, bo to dzieje się samo dzięki fotokomórce. Działanie latarni jest zabezpieczone, bo każda ma swój agregat i dodatkowo baterię akumulatorów na wypadek, gdyby agregat nie zadziałał. 

Dzięki akumulatorom każda latarnia jest w stanie działać od 3 do 4 dni. To czas na sprawdzenie przyczyn ewentualnej usterki. A tych może być wiele: spadek napięcia w sieci, awaria transformatora należącego do elektrowni. 

Wieczorek: W ostatnich latach zdarzyły się chyba dwie awarie, kiedy rzeczywiście światło w latarni zgasło. Raz stało się to w Niechorzu i raz w Świnoujściu. W każdym obiekcie są zapasowe agregaty. Tylko raz zdarzyło się tak, że agregat nie zadziałał od razu. 

Witkowski: Zaniki prądu oczywiście się zdarzają, ale w takich sytuacjach problem rozwiązuje agregat. W takich sytuacjach latarnik musi tylko skontrolować, czy jest wystarczająco dużo paliwa. W lipcu rzeczywiście mieliśmy taką nietypową sytuacją w Ustce. Wiedzieliśmy, że jest prąd, ale latarnia nie zaświeciła po zmroku. Zgłoszenie otrzymaliśmy z kapitanatu portu. Na miejsce pojechała wspominana już ekipa lotna z Gdyni. Po kilku godzinach latarnia znów działała. Nie zawinił sprzęt a człowiek. Tego dnia w Ustce odbywał się Festiwal Światła. W związku z tym wiele budynków w mieście podświetlono, latarnię również. Okazało się, że światło jednego z reflektorów dość nieszczęśliwie padało akurat na fotokomórkę, która włącza i wyłącza latarnię. Nasza lotna ekipa szybko doszła do tego, co jest powodem awarii. Przestawiano trochę reflektory i światło w latarni znów zaświeciło. 

Latarnia morska w Ustce 


Pracownicy urzędów morskich zapewniają, że takie sytuacje jak ta w Ustce są niezwykle rzadkie, ale i tak muszą być przygotowani na każdą ewentualność. 

Witkowski: Jest coś takiego jak ostrzeżenie nawigacyjne. Wydaje się je, gdy któryś ze znaków nawigacyjnych na lądzie lub wodzie odmówi posłuszeństwa. To może być światło w latarni, które się nie włączy albo zmiana charakterystyki światła pławy. Od razu taka informacja jest nadawana przez VTS Zatoka Gdańska. To służba, która działa trochę jak kontroler ruchu na lotnisku. To oni monitorują jednostki, które pojawiają się na Zatoce Gdańskiej i jeśli dostrzegają jakieś nieprawidłowości to od razu kontaktują się z kapitanem. Mogą też puścić w eter wspomniane ostrzeżenia nawigacyjne. W komunikacie podaje się wówczas numer obiektu, którego dotyczy usterka. Ostrzeżenie jest powtarzane trzy razy na dobę. Jednostki znajdujące się na akwenie mają obowiązek słuchania radia o godzinie 7, 13 i 19. Zawsze najpierw jest prognoza pogody, a zaraz po niej są podawane ostrzeżenia. W ten sposób ważne informacje docierają do wszystkich. 


Wieczorek: Nie przypominam sobie sytuacji, w której na jakimś statku zawiodłyby wszystkie systemy nawigacyjne i jedynym punktem odniesienia byłaby latarnia morska. Takie rzeczy się nie zdarzają. Ale w razie czego na jednostkach są jeszcze telefony satelitarne, przez które też można się skomunikować i poprosić o ewentualne wskazówki. 

Jeszcze nikt ich nie wyłączył na zawsze 

Wieczorek: Czy latarnie morskie są jeszcze potrzebne? Zdecydowanie tak. Oczywiście obecnie statki i okręty są wyposażone w szereg urządzeń i systemów nawigacyjnych, dzięki którym są w stanie sobie poradzić nawet, gdyby to światło latarni zgasło na jakiś czas. Ale trzeba pamiętać, że latarnie morskie to wciąż wysokie, charakterystyczne budowle, które znajdują się w określonych miejscach na wybrzeżu. A to sprawia, że są stałym punktem odniesienia widzianym z dużych odległości. Nawet przy zaawansowanej technice, z którą mamy teraz do czynienia wciąż dają ludziom morza poczucie bezpieczeństwa, więc nadal spełniają tą swoją podstawową rolę. 


Witkowski: Dzisiaj rozwój systemów nawigacyjnych poszedł bardzo do przodu. Kiedyś pływało się tylko "na latarnie", bo nie było żadnych współczesnych przyrządów takich jak mapy elektroniczne, więc trochę rola latarni jest mniejsza niż to było kiedyś, ale jeszcze żadne państwo na świecie nie zrezygnowało z latarni i nie wyłączyło ich jako zbędne narzędzie nawigacyjne. 

Co nie oznacza, że dla niektórych obiektów nie szuka się nowych funkcji. 

Jak informował "New York Times", Straż Wybrzeża w Stanach Zjednoczonych sprawuje pieczę nad 400 latarniami morskimi. Od 2000 roku udało się znaleźć nowych właścicieli dla ponad 35 obiektów. Część z nich kupiły prywatne osoby, a część władze miast lub organizacje pożytku publicznego. 

Z kolei w Chorwacji w niektórych latarniach można przenocować. W internecie nie brakuje ogłoszeń opatrzonych malowniczymi zdjęciami. "Latarnia morska Porer. Dom dziesięć metrów od plaży. Widok na morze, komfortowo wyposażone apartamenty. Zapewniony zasięg sieci komórkowej”. Wynająć można też latarnię na wyspie Hvar, którą zbudowano w 1889 roku. Obiekt składa się z kwadratowej kamiennej wieży oraz budynku z parterem i poddaszem. W czterech pokojach dla gości zmieści się łącznie 8 osób. 


Witkowski: Wiem, że w Chorwacji jest wiele miejsc, w których pomieszczenia latarni morskiej przearanżowano na pokoje wypoczynkowe. Nie wiem, czy te obiekty sprzedano, czy są dzierżawione. Ale faktycznie można tam pojechać i wypocząć w latarni morskiej. 

Nową funkcją dla latarni morskich jest również funkcja turystyczna czyli udostępnienie ich do zwiedzania. W Polsce odwiedzić można 13 latarni morskich. Organizacją ruchu turystycznego w tych obiektach, w imieniu urzędów morskich, zajmują się: Towarzystwo Przyjaciół Narodowego Muzeum Morskiego, Stowarzyszenie "Latarnik" oraz Stowarzyszenie Miłośników Latarń Morskich. 

Łysejko: W Polsce jeszcze nie mamy do czynienia z takim modelem, by latarnie stawały się hotelami. Nasze latarnie działają i w dużej mierze są udostępniania do zwiedzania. Pewnie w przyszłości część z nich dałoby się zagospodarować w inny sposób, ale to raczej dotyczyłoby tylko tych obiektów, przy których znajdują się jakieś dodatkowe budynki. 

Jeśli chodzi o polskie obiekty to wiele lat temu w prywatne ręce trafiła latarnia w Nowym Porcie w Gdańsku. Nieużytkowany obiekt Urząd Morski przekazał władzom miasta. W 2001 roku latarnię kupił Stefan Michalak. Za jego sprawą w obiekcie pojawili się turyści. 

Witkowski: Nie słyszałem, żeby ostatnimi czasy gdzieś zbudowano specjalnie obiekt przeznaczony na latarnię morską, ale budując na przykład wieże kapitanatów, czy rozbudowując porty przy okazji dostawia się "światło". Tak stało się w Gdańsku. Na samym szczycie wieży kapitanatu w Gdańsku w Porcie Północnym zamontowano światło. Słyszałem za to o sytuacjach ratowania latarni morskiej. 

Latarnia morska Rubjerg Knude 


Tak było w przypadku duńskiej latarni Rubjerg Knude, która znajduje się na klifie w gminie Hjørring. Stanęła tam w 1900 roku. Wówczas od brzegu morza dzieliło ją 200 metrów. Jednak z roku na rok ta odległość była coraz mniejsza. Powód: erozję nabrzeża. W 2019 dzieliło ją od morza już tylko 122 metry. Dlatego zdecydowano się przesunąć latarnię o prawie 80 metrów w głąb lądu. 

Witkowski: Nie rozbierano latarni kamyczek po kamyczku. Wyglądało to tak jakby ktoś przeciął wieżę u podstawy, a następnie przesuwał ją powoli na szynach do miejsca, gdzie przygotowano nowe fundamenty. Po przesunięciu osadzano ją na tym fundamencie i połączono z nim. 

Ta skomplikowana operacja trwała około 10 godzin i kosztowała prawie 3 miliony złotych. Jak podawał "The Independent" duńska minister środowiska Lea Wermelin nie miała wątpliwości, że latarnia morska Rubjerg Knude to "skarb narodowy", o który trzeba dbać. 

Jaka przyszłość czeka polskie latarnie morskie? W urzędach morskich pracuje coraz mniej latarników. W wielu miejscach wachty nie są już całodobowe. Tam, gdzie była pełna obsada, a ktoś z pracowników odszedł na emeryturę nie prowadzi się dodatkowego naboru. Witkowski: 

Intencja tych działań jest taka, że kiedyś na jedną latarnię będzie przypadał jeden latarnik, który będzie nadzorował obiekt. Moim zdaniem to istotne, żeby w latarniach nie zabrakło obsady. Nawet najdoskonalsze urządzenie to wciąż tylko urządzenie, które trzeba nadzorować. 

Autor: Aleksandra Arendt-Czekała.
Copyright ©2014-2022 BazaGdansk.pl, All Rights Reserved
Liczba odwiedzin: 815
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem